Zabieramy MINI Countrymana na weekend do SPA

Zabieramy MINI Countrymana na weekend do SPA

Odbieram kluczyki MINI Countryman z salonu Inchcape Motor Polska w Warszawie przy al. Prymasa Tysiąclenia 64 i pierwsze wrażenie zdecydowanie na plus – białe Mini z czarnym dachem i czerwonymi lusterkami. Idealnie pod kolor mojej pomadki z nowej kolekcji Sisley. Oraz piękne czarne felgi, niczym buty pewnej siebie kobiety i drapieżny akcent, spojler nad tylną szybą, dodający mu sportowego charakteru.

Wsiadam. Przestronne wnętrze, z dużą ilością błyszczących srebrnych przycisków, których obsługa okazuje się zupełnie intuicyjna i bezproblemowa. Wystarczyło pięć minut i już wszystko wiedziałam – jak ustawić lusterka, obsłużyć system muzyczny, wprowadzić trasę do nawigacji. Wykończenie jakości premium daje wrażenie wyszukanej, ale niewymuszonej elegancji.

Przed wyjazdem wpadam jeszcze do sklepu Violi Śpiechowicz przy ul. Chopina w Warszawie. Bardzo lubię Violę i jej kreacje. Przymierzyłam białą zwiewną sukienkę, tunikę. Ale do SPA wybrałam piękne kimono… MINI zwinnie porusza się po krętych i tętniących życiem uliczkach warszawskiego śródmieścia. Asystent parkowania i elektryczny hamulec postojowy pozwalają bez stresu zmieścić się nawet w małej przestrzeni. Natomiast system asystujący kierowcy czuwa nawet wtedy, kiedy coś mnie rozproszy – komfort i bezpieczeństwo na pięć gwiazdek! Pakując zakupy do bagażnika doceniam bezdotykowe otwieranie klapy – wystarczy ruch nogą pod tylnym zderzakiem!

Jedziemy. Samochód doskonale czuje się w każdym otoczeniu, daje posmak nieskrępowanej wolności, zachęca do poznawania nowych miejsc. Hania (fotograf) co jakiś czas celuje we mnie obiektywem aparatu. 

Na weekend wybrałam pięknie położony hotel na Mazurach – Głęboczek Vine Resort&SPA.

Na weekend wybrałam pięknie położony hotel na Mazurach – Głęboczek Vine Resort&SPA. Lubię kameralne miejsca, a to hotel zatopiony w zieleni, malowniczo ulokowany nad jeziorem. Mijamy pasące się krowy, nad nami szumi brzozowy las, co wprowadza nas w błogi nastrój.

Słowem – pełen relaks. W kabinie jest bardzo cicho, dochodzi do nas jedynie stłumiony pomrukiwanie sportowego silnika, sama przyjemność. Mijamy stadninę koni – następnym razem trzeba będzie zarezerwować jazdę.

Przejeżdżamy przez wieś Brzozie Lubawskie, MINI idealnie podpowiada drogę, pokazując ją na dużym i czytelnym dotykowym ekranie nawigacji. Skórzana sportowa kierownica świetnie pasuje do dłoni.

Dojeżdżamy. Okolica przepiękna! Hotel znajduje się na wzgórzu, z którego rozpościera się wspaniały widok na jezioro. Nie chcąc tracić ani chwili, zaczynamy od zabiegu. Ja zdecydowałam się na zabieg na ciało Głęboczek Vine. To wyjątkowy zabieg nawilżająco-pielęgnacyjny, będący połączeniem zmysłowego rozpieszczania i terapeutycznych rezultatów. Dzięki zastosowaniu kosmetyków Głęboczek Vine Exclusive SPA opartych na składniku Viniderm® stworzonym w południowej Francji, skóra będzie nawilżona, ujędrniona, a ciało będzie przepojone polifenolami. 

Pani Agnieszka pracuje w hotelu od wielu lat i pewnym ruchem wykonuje kolejne etapy zabiegu: peeling, przemasowanie ciała na olejku winogronowym, maska, masaż głowy, aplikacja mleczka na ciało. Mimo, że jest drobniutka, to ma silne ręce i stanowczy, relaksujący dotyk. Byłam bardzo przyjemnie zaskoczona zapachem kosmetyków Głęboczek Vine Exclusive SPA – są słodkawe i uspokajające. Po zabiegu moja skóra jest gładka, nawilżona i piękna. 

Idziemy z Hanią na lunch. Zamawiamy na spółkę sałatkę Cezar z krewetkami, potem Hania je krem z kapusty, a ja sandacza z pobliskiego jeziora. Obsługa na wysokim poziomie, szef kuchni naprawdę się postarał. Wszystko pięknie podane i idealnie smakuje. Bardzo polecam na weekend (i nie tylko) Głęboczek Vine Resort&SPA.

Następnego dnia zwiedzamy okolice, szukamy jeziora Głęboczek. Hania nie może znaleźć w Google Maps jak dojechać. Nawigacja w MINI jest dotykowa – lekko stukam w punkt z jeziorem i voilà. Mamy trasę! Przy okazji sprawdzam, jak MINI zachowuje się w terenie – polna droga czy piasek na plaży nie stanowią dla niego żadnej przeszkody. Dzięki surowej, mocnej konstrukcji i napędowi na cztery koła to naprawdę ucieleśnienie wszechstronności.

Na miejscu chcemy chwilę podziwiać widoki, najlepiej na siedząco – idealnie nada się do tego dwuosobowa miękka ławka piknikowa MINI, wyjmowana spod podłogi bagażnika. To chyba jedyny samochód na świecie, który posiada dwa dodatkowe miejsca dla pasażerów na zewnątrz!

 Weekend był idealny, ale czas już wracać do domu. Odjeżdżamy w stronę wspaniałego zachodu słońca. MINI Countryman dba o nasz dobry nastrój dzięki subtelnemu, ciepłemu podświetleniu deski rozdzielczej w kokpicie, które przyjmuje barwę oświetlenia ambientowego.

Z głośników leniwie sączy się muzyka, droga wije się pod oponami, czujemy się wspaniale. Możliwości są właściwie nieograniczone, wystarczy dać upust emocjom, uwolnić moc wyobraźni i wyrazić siebie.

PARTNERZY AKCJI: Inchcape Motor Polska w Warszawie przy al. Prymasa Tysiąclenia 64 oraz Głęboczek Vine Resort&SPA.


Test: Natalia Głowacka
Zdjęcia: Hania Gnatowska
Tekst: Ania Konieczyńska-Dobrosielska